Pierwsze wyjście członków koła w teren!!!
Wprawdzie ferie zimowe trwały w najlepsze, ale my zaplanowaliśmy wyjście w teren i kto chciał to poszedł!
25 lutego wybraliśmy się na pieszą wycieczkę po naszej okolicy- Książański Park Krajobrazowy i teren wokół Zamku Książ. Nasza trasa zaczęła się pod szkołą, wyruszyliśmy o 9:30. Pierwszym punktem „chwilowego zmęczenia” było wdrapanie się na stok starego
i nieczynnego wyciągu na osiedlu Wilcza Góra. Następnie leśnym szlakiem po krótkiej wędrówce dotarliśmy do Cisa Bolko. Jest to martwe drzewo, które zostało objęte ochroną,
z racji tego, że jest to prawdopodobnie najstarsze drzewo w całych Sudetach. Wiek drzewa sięga nawet 400 lat! Na szlaku wzdłuż doliny rzeki Pełcznica, prowadzone są obecnie prace modernizacyjne, zostanie odgrodzona ścieżka na terenie wokół pomnika przyrody.
Te prace nie pozwoliły nam przejść wybraną trasą, dlatego musieliśmy pokonać stromą skarpę nad rzeką Pełcznicą, aby dostać się na szlak prowadzący pod mury zamku. Nie było to łatwe zadanie, ale co to dla nas? Wdrapawszy się podziwialiśmy piękne widoki, kontemplując otaczającą nas przyrodę w fazie budzenia się do życia po zimowym letargu. Jednym słowem- odpoczywaliśmy. Pan Piotr opowiadał nam o różnych zdarzeniach, o historii zamku, wydarzeniach jakie miały tu miejsce w czasach po drugiej wojnie światowej i o tajemniczych podziemiach. Obeszliśmy zamek Książ pod samymi murami. Tam także czekały nas atrakcje związane z przechodzeniem nad urwiskami z obsypującym się gruntem. Nasza grupa zdobywców w końcu dotarła na dziedziniec zamkowy! Cali ubrudzeni, zmęczeni i szczęśliwi zdecydowaliśmy się odpocząć poprzez spokojny spacer po równych drogach wokół Książa. Wstąpiliśmy na chwilę na główny dziedziniec i do wnętrz zamkowych, ale nie zwiedzaliśmy sal, może następnym razem się nam uda. J
Nie obeszłoby się bez spotkania z czworonożnymi przyjaciółmi. Konie ze stada ogierów, zwłaszcza klacze z małymi źrebakami na chwilę pozwoliły się zrelaksować i dostarczyły nam pozytywnych wrażeń. W drodze powrotnej spacerowaliśmy przez dolinę różaneczników, cały czas rozmawiając o minionych kilku godzinach. W okolicy stawu przy Wilczej Górze przeżyliśmy atak gęsi i bezpiecznie wróciliśmy do domów. Joanna Mirowska…



























