Alpy – dach Europy, najwyższe góry naszego kontynentu. Côte d’Azur – Lazurowe Wybrzeże – bodaj żaden region nie rozpala wyobraźni tak jak francuska Prowansja, kraina pachnących ziołami wzgórz i przystani pełnych jachtów. Kraina kontrastów: przepastnych wąwozów, lawendowych pól i skąpanych w słońcu plaż, nad którymi wznoszą bajeczne wapienne góry porośnięte bujną zielenią i zanurzające się w lazurze morza.
W pierwszej dekadzie lipca uczniowie naszej szkoły uczestniczyli w autokarowej wycieczce, mając możliwość naocznego przekonania się, jak malowniczo urządziła świat natura i człowiek.
Pierwszym turystycznym przystankiem był wodospad na Renie – Rheinfall, znajdujący się na północy Szwajcarii tuż przy granicy z Niemcami, uważany za jeden ze szwajcarskich cudów natury.

Kolejna atrakcja – szwajcarskie miasto Lucerna malowniczo położone nad Jeziorem Czterech Kantonów z zabytkowym, drewnianym mostem Kapellbrücke z XIV wieku. Później Montreux – kurort nad Jeziorem Genewskim ze słynnym studiem nagraniowym, w którym rezydowali m.in. Deep Purple, Queen i The Rolling Stones.

Następny dzień – Alpy. Spacer po Chamonix, miejscowości, w której odbyły się pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie (1924). I nie lada atrakcja – wjazd kolejką na Aiguille du Midi i wspaniałe widoki Mont Blanc – szczytu należącego do Korony Ziemi. Po wysokogórskich przeżyciach zwiedzanie stolicy Sabaudii – Annecy.
Prowansja przywitała nas zapachem i rozległymi polami lawendy oraz wpisanym na listę UNESCO Wielkim Przełomem rzeki Verdon. Na długości 21 km rzeka wyrzeźbiła w wapiennych skałach jurajskich kilkusetmetrowej głębokości kanion. Rzeka Verdon (po prowansalsku znaczy „podarunek zieleni”) kończy swój bieg w jeziorze St. Croix, o przepięknym szmaragdowym kolorze. Pierwsza kąpiel w Prowansji sprawiła wiele zabawy, radości i przede wszystkim ochłody. Początek lipca nie tylko u nas w kraju był upalny.

Saint-Tropez – pierwszy przystanek na Lazurowym Wybrzeżu, krainie marzeń wielu turystów. Piękne, wąskie uliczki, targ z owocami morza, malowniczy port i przycumowane w Zatoce Milionerów ogromne jachty najbogatszych ludzi świata. Wreszcie wspólna fotka przy najsłynniejszym posterunku policyjnym, rozsławionym przez Louisa de Funèsa, czyli sympatycznego żandarma z St. Tropez.
Kolejny dzień na Riwierze Francuskiej to zwiedzanie Nicei i Cannes. Nicea to miasto z jednej strony okolone wzgórzami, z drugiej zaś otwarte na Zatokę Aniołów, wzdłuż której znajduje się słynna Promenada Anglików. Przejeżdżamy malowniczą, pełną lawendowych pól nadmorską trasą do Cannes – miasta filmu, mody i sztuki. Zdjęcia na czerwonym dywanie Pałacu Festiwalowego i spacer bulwarem La Croisette, na którym swoje dłonie odbiły sławy światowego kina, w tym Andrzej Wajda i Roman Polański. Po południu chłodząca kąpiel w morzu a dla amatorów opalania kąpiel słoneczna na piaszczystej plaży.
Grasse – światowa stolica perfum. Następny dzień przywitaliśmy więc „pachnąco”, zwiedzając muzeum i fabrykę perfum Fragonard. A później Księstwo Monaco – dumnie rozłożone na stokach gór. Niewielkie miasto-państwo słynne bogactwem mieszkańców, wyścigami Formuły 1 i dzielnicą kasyn – Monte Carlo. Mocnym akcentem pożegnaliśmy Lazurowe Wybrzeże.
Ostatni dzień wycieczki – Turyn i wieczorne zwiedzanie Werony z rzymskim amfiteatrem i domem Julii Kapuleti ze słynnym balkonem.

Wakacje dobiegają końca. Ale ich wspomnienie pozostanie. Dziękujemy przewodnikowi panu Krzysztofowi Polakowi za ciekawe opowieści i wspaniałą atmosferę w ciągu tych kilku gorących lipcowych dni.
Oj autor, autor – cóż za „podlizywajka” na koniec tego tekstu?
Nic też nie jest napisane na temat mielonki z chlebkiem TOSTOWYM!
Żadna „podlizywajka”! Cesarzowi co cesarskie…
Ha, ha! Największego amatora mielonki z nami nie było, to i o rzeczonej mielonce ni słowa. Poza tym owego „przybytku gastrycznych uciech” pod Mont Blanc już nie ma. Zburzyli i pobudowali nową halę.
A w Lucernie i Weronie zabronili fotografować naszym rodzimym fotografikom?
Bo Rheinfall i Wielki Przełomem rzeki Verdon rozumiem, że budzi respekt – i strach wyjąć swój sprzęcior.
Wypadałoby jednak podać źródła zapożyczeń:
http://images.virgilio.it/n_canali/musica/community/rd/501_004.jpg,
http://farm2.static.flickr.com/1279/796297037_90bb1a206f.jpg,
http://www.crystallakes.co.uk/dbimages/asset/v00/688/654.jpg.
Nie zabronili, ależ skąd. To wolne kraje.
Ale ciągle te same twarze na tle widoczków? Nużące by to było.
Niemniej, wdzienczen jestem za sprostowanie.